Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kupuję. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kupuję. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 stycznia 2019

"Ali Deals" - Ali zabawi Ci kota.

Wiedziałam, że po śmierci Robinka nie będę chciała czekać zbyt długo przed adopcją kolejnego kota - bezdomności jest za dużo, żeby marnować puste miejsce w domu!
Uczuć dla kotków mam bardzo dużo i trwający wciąż żal za Robinsonem nie przeszkadza mi bardzo kochać Nandi.

No więc skoro młody kotek, to pewnie będzie chciał się bawić.

Nieważne, że mamy w domu cały pojemnik z zabawkami dla kotów (a 1/3 z nich zanieśliśmy do schroniska). Popłynęłam na Ali za całe 75 euro :D

Zacznę od absolutnych hitów.


1. Kołderka z ogonkiem.



Jak widać nie mogłam zrobić zdjęcia bez Demontratora :D
Zabawka na baterie, działa to tak, że pod spodem jest mechanizm z kijkiem, który się obraca z różną prędkością, a koty za tym gonią. Chyba sukces pomysłu tkwi w tej kołderce, wiecie, coś się przed kotem chowa!
Uchylmy więc rondla tajemnicy...



Ot, i cała filozofia. Koty to uwielbiają, na początku siedziały wokół tego zgodnie we troje
i każdy po kolei pacał łapką ;)
Teraz bawi się już tylko mały gnom, bo wyprzedza dorosłych i zawsze wpada kiedy oni chcą się bawić.
Jak to mały kotek - po prostu leci nie patrząc na nic, podczas gdy starsze najpierw robią obserwacje, chowają się, zbliżają i dopiero atakują.
Zabawne, że producent umieścił przycisk do włączania akurat na samej górze tego grzybka szarego - Nandi bawi się tym nawet jak jest wyłączone i często sobie to sama przypadkowo włącza xD
Ale wyglada na to, że jeszcze nie odkryła korelacji przycisk - zabawa :p

Ten zielony pindolek na końcu to akurat moja inwencja - dzięki jaskrawemu kolorowi
i dzwoneczkowi robi jeszcze większy szał ;)

CENA: 9,78 €.


2. Zielony pindolek.


Nauczona doświadczeniem z umierającymi wędkami, zamówiłam zestaw pięciu takich końcówek, żeby wykorzystać pozostałe kijki.
Jedną już wyjęłam i Nandi oszalała! Dorośli zresztą też się tym interesują, tylko -
- no właśnie - jak mała jest w domu to oni już się nie zdążą niczym pobawić!
Swoją drogą, bardzo mnie ciekawi, gdzie jest reszta zawartości.
Zawsze jak kupuję multipaki to nie wysypuję wszystkiego od razu żebyśmy się nie pozabijali na tych zabawkach ;)
Ale tego to nawet nie zdążyłam schować...

CENA: 1,62 €.


3. Rozłążące się po domu robactwo.

Taki pech że nie mam własnego, to muszę kupować.


Pierwsza była pierdonka, ta z prawej u dołu, i to był strzał w dychę. Gumowy robaczek
z gumowymi nóżkami, a pod spodem włącznik i kawałek plastiku, w którym schowano mechanizm wibrujący.
Naprawdę nie mam pojęcia jak to działa, że ten robaczek zapierdala przed siebie po domu :D


Ten geometryczny po lewej jest świecący, wzięłam jednego na próbę. Ma tylko jeden włącznik, tak że jak łazi to i świeci ale nie zrobiłam zdjęcia bo bateria padła ^^
W każdym razie świeci na czerwono i myślałam, że może będzie fajniejszą alternatywą dla Misi która uwielbia laser - niestety, bezszelestna kropa bardziej ją fascynuje.

Ten geometryczny robun ma więcej siły ale gania tylko w kółko (widocznie tak mu się nóżki odkształciły), za to jak kot go pacnie i przewróci, to sam wstaje na nogi, jak żywy.
Fuj.

Bateryjka jest w kieszonce z zamknięciem na śrubeczkę - jak zamawiałam samą pierdonkę to dodali jeszcze śrubokręcik (nie lubię zdrobnień, ale tu są akurat zasadne...), jak zamówiłam 6 innych na raz, to dali jeden śrubokręcik na wszystkich i każdemu po jednej bateryjce.
Co zabawne, święcący jest wyłączony z gry, bo bateryjka którą dodali nie pasuje do jego wnętrza xD
Ale i tak jestem ukontentowana.
W kolejnym Ali-poście pokażę Wam, gdzie wypuszczam to robactwo ;)

CENA 1. PIERDONKI: 1,53 €,
CENA ŚWIECĄCEGO: 2,49 €,
CENA RESZTY: 1,42 - 1,86 €.

Jeden gnojek kosztował 1,42 €, reszta 1,86. Pewnie wzięłam na test czy będzie różnica,
ale który to który tera..?


4. Naokienny szop.

Tak, szopów też nie mamy ;)
Zresztą, te żywe podobno chętnie polują na koty; bierzemy więc pluszowy odwet.


Zafascynowała mnie idea dyndającej zabawki na przyssawkę - co za oszczędność miejsca! Można więcej zamówić :p

Ta przyssawka (mam jeszcze inną, podobną zabawkę) trzyma się bardzo ładnie. Oczywiście co kilka dni spada, ale kilka dni przy małym kotku to wg mnie fajny wynik.
Gnojek się bawi, dobry zakup.


(Bystre oko dostrzeże Towarzysza i na powyższym zdjęciu ;))

CENA: 0,60 €.


Do zobaczenia!


niedziela, 16 grudnia 2018

"Ali Deals" - Ali Cię odzieje.

W czasie mojego szału na zakupy z Chin przyszło mi do głowy również zamówienie czegoś na rzyć.
A tak se, zobaczyć, ile to warte :)
Teraz już przed złożeniem zamówienia przeglądam dziesiątki aukcji - zauważyłam, że ludzie oceniają produkty na 5 gwiazdek tylko za to, że przyszły i za to, jak wyglądają - co w przypadku ubrań jest dla mnie absolutnie niewystarczające.
Przeglądam więc składy materiałów - o ile są podane - i przebieram jak w ulęgałkach.

Oto efekty.


1. Spodnie aspirujące do wyjściowych.

Miałam i mam kilka par obcisłych spodni; nie są szczególnie wygodne (kocham dres!), ale wyglądają bardzo elegancko. Postanowiłam więc stestować "chinese quality" - nie mogłam zdecydować się na rozmiar, więc wzięłam ten sam, ale z dwóch różnych aukcji. To tutaj... to porażka okrutna. Te spodnie wyglądają tak źle, że aż wstyd mi to publikować! Ale rzetelność blogownicza nie pozwala się wycofać ;)


ROZMIAR: M.
CENA: 8,77 €. Całkiem sporo kurła!


2. Kolejne spodnie, tym razem wyjściowe.

Ten zakup przywrócił mi wiarę w moje humanoidalne kształty. Spodnie są naprawdę super!
A na zdjęciu w aukcji wyglądały średniawo, bo to była fotka produktu - nie produktu na modelce z fotoszopa.


ROZMIAR: M.
CENA: 6,48 €.


3. Piżamka na piżama party, bo w chałupie się marnuje.

To jest właśnie coś, czego szukałam długo i namiętnie, co by znaleźć jakiś skład a i nie płacić dużo bo za dużo to se mogę kupić w Holandii. Piżama jest dość cienka, wygląda na letnią, ale jednak wystarczająco ciepła. W domu myślałam, że opis był oszukany i jednak kupiłam plastikowe gunwo z poliestru, ale jak tylko wyszłam na taras zrobić to zdjęcie to przewiało mnie na wskroś. Znaczy oddycha.
Życie również potwierdza tę moją obserwację - śpi się w tym komplecie bardzo komfortowo i wstaje niespoconym i nieśmierdzącym. Super!
A te krótkie portki i rękawki tylko bardziej mnie rozczulają xD mam ją już jakiś czas i za każdym razem się uśmiecham, kiedy się widzę w tym w lustrze ;)



ROZMIAR: L.
CENA: 6,41 €.


4. Płaszczyk niby-zimowy.



Kurtki na zimę w sumie nie miałam (i nie mam nadal, ale o tym dalej), postanowiłam więc spróbować. Towar przyszedł bardzo szybko i w ładnej torebce strunowej, nieśmierdzący tym typowym, chińskim plastikiem. Kiedy odebrałam było jeszcze ciepło, więc miałam wrażenie oddawania temperatury bardzo zacnie. Więc jako rozsądna, dorosła kobieta - wzięłam to na urlop. Do Polski. W grudniu.
Myślałam, że zamarznę, kurwa mać!!!
I to chodząc pieszo, jedynie w -4 stopniach. Dobrze, że w domu rodzinnym miałam jeszcze jakąś starą kurtkę z prawdziwego zdarzenia.
To się nadaje na 5 stopni, nie mniej!
Ale przynajmniej jest ładne... Futro jest fantastyczne, choć krzywo uszyte (jego pełność maskuje defekt) i gubi włosy wszędzie niczym z krwi i kości żywy kot.
Tak więc "prawdziwnej" kurtki nie mam nadal, ale jako że mieszkam w Holandii - pal sześć, dam radę z tym co mam (z dziesięcioma kurtkami na jesień, lol).


ROZMIAR: M.
CENA: 21,76 €.



Przed urlopem wpadłam w szał zamówień kocich zabawek. Ta seria w najbliższym czasie nie zginie ;)



niedziela, 4 listopada 2018

"Ali Deals" - zamówieniowe niedobitki :)

Czyli to, co przyszło za późno, żeby załapało się na post z kolegami, to, co zamawiałam tylko jedno i/ lub to, co już miałam ale obiecałam przetestować.

Zejdźmy trochę do codziennego życia z tych otchłani fikcji, cierpienia, zwłok
i przygnębienia!


1. Nerka rowerowo - piesza.


Zawsze chciałam coś takiego mieć ;)
Pamiętam, że poszukiwania zajęły mi dużo czasu bo zależało mi, żeby było to w miarę zgrabne ale i żeby mieściło pół litra picia oraz żeby było zielone
(mój nowy ulubiony kolor 😉).
A! I wodoodporne.

To co przyszło spełnia wszystkie te założenia, ma tylko jeden mankament - pasek, oprócz tego że jest... no... nieatrakcyjny kolorystycznie 😛 - sam radośnie się 
rozszerza w przypadku gwałtownych ruchów.


Na rowerze mam sakwy a na rzadkie piesze wędrówki się z nią przepraszam i jakoś tuptamy, niemniej ewentualność powiększenia przy rozpinaniu czy przesuwaniu na biodrach z lekka mnie stresuje. Można było trafić lepiej.

CENA: ok. 2,5 € (nie mam tego w transakcjach i piszę z pamięci, widocznie zamawiałam 
z konta chłopaka).


2. Rękawiczki antywietrzne.

Kupione z myślą o pracy (lodówka), oczywiście okazały się failem - mam dłonie mniejsze nawet niż chiński rozmiar S xD

Żal mi dupę ścisnął i ostatecznie zakładam je na swoje dotychczasowe robocze, jest git.

Produkt jak najbardziej zgodny z opisem - niby grube nie są i jakoś szczególnie ocieplone, ale wiatru nie przepuszczają rzeczywiście i marznięcie dłoni zaczynam odczuwać jakoś 
po 1,5 godziny jeżdżenia niemalże w bezruchu.
To jest FANTASTYCZNY wynik!


CENA: 3,17 €. Kurła, byłam pewna, że z 6!


3. Laserek dla kotka.

Tak, na tym też postanowiłam przycebulić.
I spotkała mnie za to kara - coś posrany ten promień światła. Już nie wspomnę, że na aukcji była opcja wyboru koloru światełka i chciałam zielone a przyszło co przyszło.

Sam laserek jest bardzo ładny, wielkości długopisu firmowego jakiegoś (zazwyczaj 
są grubsze ;)) ale cóż z tego jak jest nie do użytku - muszę bardzo uważać, gdzie znajduje się to "nadświecenie", żeby nie walić kotu po oczach!

Misia biega za tym jak szalona, ale obiektywnie patrząc nie jest to dobra zabawka dla kota - bieganie za czymś, czego nie można powąchać, złapać i ugryźć jest frustrujące.
Mam parę pomysłów jak to spróbować urządzić tak, żeby każdy był zadowolony, 
może popełnię o tym notkę.


CENA: 1,37 €.

Uważam, że to wcale niemało i cóż, dam Sprzedającemu znać że coś nie pykło.


4. Krajalnica truskawkowa, w której widziałam pieczarki.

No więc wreszcie je tam wsadziłam.
  • W zdecydowanej większości trzeba je było kroić na pół,
  • nożyki nie dochodziły do końca pieczary,
  • pieczary potem wcale nie chciały opuszczać krajalnicy.


Lipa. Nożem szybciej.

Oczywiście jeszcze nie używałam tego zgodnie z przeznaczeniem, tj. do truskawek ;)


Miłej niedzielki!



niedziela, 16 września 2018

"Ali Deals" - akcesoria rowerowe.

Miałam tu wstawić swoje dwie torebki i jakąś inną pierdutkę kiedy nagle okazało się,
że i do roweru parę rzeczy zamówilim ;)

Zacznę od swoich wyborów.


1. Wodoodporna torebuszka rogoramowa:


Na każdej aukcji są wymiary, ale mimo obcowania jakiś czas z liniałami i projektami zawsze jestem zaskoczona, że przychodzi mi wszystko takie malutkie ;)

Tak jak się spodziewałam, sakiewka jest przyczepiana do ramy na trzy rzepy, z czego górne nie są na jej końcach - zapomka o otwieraniu tego jedną ręką. 
Oraz składa się aż z jednej przegródki.
Chociaż fakt faktem, wobec grubości ramy nie ma czym szaleć.

Materiał faktycznie jest wodoodporny.
Wchodzi do niej na luzie telefon 5,2 cala w etui oraz duża paczka fajek i zapalara.

CENA: 2,01 €.


2. Wodoodporna, dwudzielna torebuszka naramowa:


Mam dwie duże, praktyczne sakwy na bagażniku i pomyślałam, że byłabym ładowniejsza 
z czymś podobnym z przodu - oczywiście nie przyłożyłam się do wymiarów :D

Na zdjęciu telefon 4,7 cala, który ledwo, na wcisk, wchodzi w miejsce między torbami przeznaczone na telefon. Widocznie malutcy Chińczycy mają malutkie telefony i tak też projektują osprzęt ;)

Padłam jak to zobaczyłam, w środku kieszenie tworzy zszyta cieniuchna siatka; wygląda 
to żałośnie ale domyślam się, że prędzej puści szew niż to plastikowe włókno. 
OCZYWIŚCIE i tak posadziłam to na ramę (jeszcze na odwrót...) i z tym jeżdżę, wożę tam pomadkę do ust albo serki wiejskie, po jednym z każdej strony - na styk.

Teraz mój pojazd prezentuje się następująco:


PS: Siodełko też kupowałam po taniości, choć w stacjonarnym, tutejszym sklepie. 
Jakiś czas temu dojebałam tylne sakwy mlekiem i żwirkiem dla kota tak, 
że zostało mi w dłoni kiedy uniosłam rower żeby go przestawić ;)
(Chłopak mi naprawił, jeździ dalej.) 

CENA: 2,20 €.

Beznadziejnie wydane pieniądze ale w sumie mnie uśmiechły, więc nie żałuję ;)


3. Naramowy fchujpakowny transporterek na fajury.


A tu już zakup chłopaka. Być może zauważycie na lewym zdjęciu, że już przy odrobinie światła odblask spełnia swoją funkcję.
Wozi tam zapięcie do roweru ALBO papierosy, portfel i telefon. Pasuje tak akurat.

Jakość wykonania o niebo lepsza od tych moich, ale też i on więcej zapłacił.


W przezroczystej, wodoodpornej kieszonce na telefon sprzęt 5,2 cala w etui pasuje idealnie. Niby jest dotykowa ta folia - faktycznie, można coś przez nią poklikać ale nie przylega dokładnie do telefonu albo ja mam jakieś ruskie palce i dlatego uważam 
ją finalnie za niedziałającą.
Ale chłopak nie narzeka.

CENA: 4,60 + 1,55 wysyłka = 6,15 €.


4. Profeszynal i komfortabyl pedały bajsyklowe.

Chłopak rower se kupił fajny. I fabryka podobno tak zadbała o stabilność stopy cyklisty, że aż buty dziurawiło; tzn. 80% szerokości buta, bo dalej pedały nie sięgały ;)

Przyleciały więc zamienniki, metalowe, mniej kłujące i szersze. Moim zdaniem prezentują się jakby stąd były!


A i wykonanie solidne.
Użytkownik już nie narzeka, więc chyba udane. No ale cena też udana 
(tak, chciałabym wszystko zajebiste i za dwa euro).

CENA: 8,34 + 0,01 wysyłka = 8,35 €.




niedziela, 26 sierpnia 2018

"Ali Deals" - przybory kuchenne II.

Jadziem dali.

Trochę mi poprzychodziło, już tylko jeden itemek zawisnął gdzieś w niebycie;
myślę, że to wcale niezły wynik.

1. Nożyczki do ziół.

Na zdjęciach wyglądało praktycznie. Regularnie kupuję szczypiorek, koperek, cebulkę
a nawet i pietruszkę (nie przepadam) w doniczkach, obcinam, siekam i trzymam zamrożone w słoiczkach.

Po co próbować objąć ręką cały pęk podczas krojenia nożem oraz mieć potem deskę
do mycia? Lepiej ostrzyc czuprynkę i po krzyku!


Szkoda, że nie pomyślałam że tę ściętą czuprynkę też trzeba gdzieś trzymać. A co to 
za różnica czy miska do płukania, czy deska? Chyba tylko w wielkości.

Poza tym jako, iż zielenina bywa soczysta, wcale nie chce ona radośnie opadać 
do przygotowanego naczynia.


Trzeba więc ciąć po kilka nitek na raz, zamiast połowy grzywy, jak próbowałam ;)

Wiem już też, po co był w zestawie kompatybilny grzebyczek.


Cały ten ostrzyżony szczypior uważam za wymemłany i wygnieciony i drugiego podejścia tak zaraz nie zrobię, bo reszty ziół tak często nie używam.
Póki co uważam, że skórka nie warta wyprawki. Łatwiej obciąć łeb normalnymi nożyczkami i pociąć na desce.

CENA: 2,74 €.


2. Papryczana drylownica.

Lubię dania jednogarnkowe i całkiem często paprykę obrabiam.
Ta zabawka też wyglądała całkiem sensownie - zamiast nacinać ogonek naokoło kilka razy nożem wkładasz plasticzek, przekręcasz, voilà!


I dokładnie tak to działa :)
Przy moim konwencjonalnym przygotowywaniu papryki faktycznie pozwala zaoszczędzić czasu i pracy.
Jedyne, czego mi szkoda to tych 2 mm od ogonka więcej - bo ja nacinam zaraz przy nim ;) -
- oraz, że przypomniało mi się o fotce akurat przy żółtej papryce, wkurza mnie to zdjęcie.

Zestaw składa się z dwóch takich szprycowników - drugi o mniejszej średnicy, do długich 
i wąskich odmian - oraz przychodzi w kartonowym pudełeczku z nadrukiem zawartości, nie jak jakaś taniocha, w samej przezroczystej folii!

CENA: 1,49 €.


3. Krajalnica truskawek.

Nie wiem, kto to wymyślił, pewnie jakiś cukiernik - amator, jak mój chłopak ;)
Robimy dość często ciasta z owocami i jesteśmy fanami truskawek - nie było wyboru!

Nie jest najdokładniej wykonane ale myślę, że może spełniać swoją funkcję.

Nie testowałam jeszcze, niestety.

Te nożyki dosyć za palce łapią i sam przedmiot parę gramów waży.
Widzę też w tym pieczarki.

Jak już coś ciachnę, zrobię notkę uzupełniającą.

CENA: 1,45 €.


4. Szablony do kawy.

Zamawiał chłopak, ale uznałam że warto je tu wstawić - kolejny ciekawy, 
niepotrzebny bajerek ;)
Poza tym chcę czymś wypełnić tę ssącą pustkę za zaginioną tareczką do sera za 
40 centów.



Zestaw 16 szablonów - ziarna kawy, serduszka, słoneczko, choinka, uśmieszek, 
nawet pandę znalazłam (no jo, toć Chiny...) Z kakao wychodzi to całkiem ładnie 
tylko wiadomo, że trochę się marnuje.
Na co dzień nie używamy.

CENA: 0,92 €.


To nadal przedmioty z darmową wysyłką.

niedziela, 12 sierpnia 2018

"Ali Deals" - przybory kuchenne I.


Muszę przyznać, że oferta naszych chińskich przyjaciół mnie powaliła.
"Przybory" kojarzyły mi się dotąd bardziej konwencjonalnie ;)

Zamówiłam kilkanaście pierdutek i jeszcze nie wszystkie przyszły oraz za długo by wyszło prezentowanie wszystkich na raz - polecę więc partiami.


1. Lejek.

Wiem, że u nas też można dostać, ale silikonowego i składanego to jeszcze 
nie widziałam :D
A że jestem zbieraczem i pielęgnuję w sobie tę część dzieciaka odpowiedzialną 
za fascynację nowościami i kolorami - bierę.


Lejeczek jak lejeczek, składa się, rozkłada i nalewa. Wygląda dokładnie tak, jak bym tego chciała (spodziewałam się chujowizny, szczerze mówiąc). Można braść.

CENA: 0,85 €.


2. Nakładki do przechowywania żywności.

Czyli alternatywa dla każdorazowego owijania foliami. Uważam to za zajęcie irytujące 
i niewspółmiernie do osiągniętych korzyści zaawansowane energetycznie i materiałowo.
Dzięki tym nalypkom oszczędzam za każdym razem 25 sekund i 50 cm folii!


Te kropeczki to jednostronne wypustki (nie odkryłam jeszcze celu ich egzystencji, powierzchnie różnią się fakturą), druga strona jest gładka i klei się sama do siebie - 
- i do brzegów naczyń. Przechowuję nakładki złożone na pół, tą lepką stroną do siebie.

Wymiary: 10 x 10 cm, 14 x 14 cm i 20 x 20 cm.

Trzymają się zacnie. Jestem zadowolona.


Zostaje na nich zapach jedzenia - nie wystarczy opłukać pary wodą, trza za każdym razem myć płynem.

CENA: 2,06 €.


3. Pierogi mejker.

No to to już fanaberia ;)
Żebym jeszcze namiętnie lepiła... A nawet jeśli, to absolutnie wystarcza mi falbanka 
ze starego, dobrego widelca.
Niemniej przetestować nie zawadzi.
Wygląda normalnie, nie?


Niestety, w rzeczywistości jest stereotypowym, chińskim szajsem :D
Niedorobione, z wystawiającymi smętnie łebki kluskami plastiku, nawet się zamykać 
i otwierać gładko nie chce!
Cieniutkie i wg mnie za małe. No, takie akurat na chińskie pierogi :)


Może raz przetestuję, może akurat będzie działało cudownie, jak już się zamknie? 

Póki co uśmiecham się za każdym razem, kiedy widzę to w szufladzie.

CENA: 0,84 €.


4. Trzymajka do plastrowania.

To też wydało mi się przekomiczne.
Nie umiałam sobie wyobrazić jak by to miało być wykonane - już umiem :)


Kastet dla Pani Domu ^^
Spodziewałam się - jak zwykle - bezszałowności, ale po pierwsze - jakimś cudem przyszło w niepodziurawionej plastikowej torebce i w folii bąbelkowej (w odwrotnej kolejności...), 
a po drugie jest wystarczająco sztywne do wbicia w cebulę. Krzywe trochę ale działa!

Chyba najczęściej używany przez nas gadżet.
Nie nadaje się do pieczarek, rozpoławia je. Całkiem grube te szpile.

Luz, do pieczarek mam co innego ;>

CENA: 1,01 €.


Wszystkie powyższe artefakty kupowałam z darmową wysyłką.

środa, 4 lipca 2018

"Ali Deals" - stroje kąpielowe.

O samych książkach smutno by mi było pisać, muszę coś od siebie!

Postanowiłam więc, że wskoczą tu również niesamowite okazje i fantastyczne przedmioty z Ali Express, których jakość wciąż pozostaje dla wielu wątpliwa,
a zamawiam tego całkiem sporo.

Na pierwszy ogień - stroje kąpielowe.

Dwa,
"gdyby jeden był za mały",
"za brzydki",
"gdyby nie przyszedł"
i tak dalej.

Jak na zamówienia z Chin tanie nie były - 10 i 13 euro,
spodziewałam się więc przyzwoitej jakości.

Jak było?

Materiał oba mają fajny, solidny, standardowy kąpielowy.



Pod spodem są wykończone siateczką - raz o większych, raz odrobinę mniejszych oczkach.



Oraz mają poduszeczki w staniku. Raz - wyciągable a raz nie; bardziej praktyczna wydaje mi się opcja z tymi na stałe - nic się nie przesuwa i nie trzeba ich układać ale zobaczymy jak z trwałością. Nie mam pojęcia z czego są wykonane, jest to dosyć sztywny materiał.

 


Miałam już okazję ich użyć w jeziorze i chlorowanej wodzie i po kilku praniach nie straciły nic z koloru.

Aukcje wybrałam dobrze opisane, tj. z tabelkami rozmiarów.
Kolorowiasty pasuje świetnie, czarno - biały jest troszeczkę ciasny ale da się nosić.
Do pełnej wygody zabrakło może z centymetra - uważam to za wynik nadal zgodny
z rozpiską.

Pasek z pleców w kolorowym jest odpinany - niby praktyczne, ale w praniu namiętnie się wyczepia i fruwa gdzieś po pralce, trochę irytujące, sugerujące pranie w biustonoszowym woreczku.

Pomijając to, uważam, że na ciele wyglądają szałownie i z czystym sumieniem polecam :)




Nie daję linka do aukcji, bo znalazłam po jednej dla każdego ze strojów.